Ołów we krwi dzieci

Czy w Polsce jest monitoring obszarów poprodukcyjnych ? Warto się nad tym zastanowić w świetle ostatniego artykułu USA Today.

Kilka dni temu USA Today podało informację, że dzieci które mieszkają w pobliżu dawnej fabryki ołowiu w Filadelfii mają podwyższony poziom toksycznego ołowiu w organizmie.

Z 72 próbek gleby pobranych ( włącznie z odkrytymi placami zabaw dla dzieci )- 51 próbek lub 71% było zanieczyszczone
Podwyższony poziom ołowiu stwierdzono także w 22% próbkach podłogowych i 12% próbkach pobranych z okien w pokojach dziecięcych.
Dopuszczalny normami, ale jednak poziom ołowiu wykryto też w 22 próbkach wody w kranu ( ze 120 pobranych próbek ).

Jedno jest pewne narażenie na nawet śladowe ilości ołowiu ( cząsteczki są ledwo widoczne ) może nieść nieodwracalne skutki dla zdrowia dzieci, w szczególności dla ich rozwijającego się mózgu.

Zgodnie z obszernym przeglądem dowodów naukowych uzyskanych przez National Toxicology Program w 2012 roku nie jest znany bezpieczny poziom ołowiu dla dziecka w organizmie. Nawet niski poziom ołowiu we krwi u dzieci powoduje spadek wyników w nauce, mniejsze IQ i zwiększoną liczbę zachowań problemowych.

Do tej pory dużo mówiło się o szkodliwości farb zawierających ołów stosowanych w starych domach, mogących mieć wpływ na zatrucie organizmu, ale mniej się wspomina o możliwym skażeniu gleby, wody i powietrza.

Jeżeli gleba, woda i powietrze ulegają długotrwałemu skażeniu to jest to niewątpliwie ogromny problem.

Dzieci, których organizmy są najbardziej podatne na zatrucie mają z tymi trzema czynnikami najczęstszy kontakt: bawią się w piaskownicach, taplają w błocie lub wkładają pokryte kurzem zabawki do ust.

„Jest to problem, i problemem należy się zająć” mówią jednogłośnie władze i różne organizacje Filadelfii.

Niestety jak to zwykle bywa trwa przerzucanie odpowiedzialności i szukanie winnych. Wiele instytucji mający realny wpływ na ocenę sytuacji odmawia wręcz wypowiedzi w tej kwestii.

Pojawiły się też wypowiedzi, że niekoniecznie skażona gleba z obszarów poprzemysłowych może mieć wpływ na podniesiony poziom ołowiu we krwi dzieci. Równie dobrze przecież mogą to być farby lub cząsteczki ołowiu wydalane z pojazdów zasilanych benzyną ( ołów w etylinie ).

Jedno jest pewne- dzieciom nikt zdrowia nie wróci, a o jakich tak naprawdę konsekwencjach dla ich zdrowia jest mowa- pewnie przekonamy się wkrótce.

Problematyka w Polsce…

Przypadek podwyższonego poziomu ołowiu we krwi u polskich dzieci miał miejsce w 2014
Podwyższone stężenie ołowiu stwierdzono u kilkoro dzieci z miejscowości Korsze (woj. warmińsko-mazurskie).Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Olsztynie podczas kontroli wykryła kilkukrotne przekroczenie norm jeżeli chodzi o poziom ołowiu w zakładzie akumulatorów.

Może dzięki szybkiej reakcji rodziców, przeprowadzonym badaniu krwi wśród mieszkańców nie doszło do poważniejszych powikłań czy nawet możliwego zgonu ( taki może nastąpić w przypadku zatrucia ołowiem )

W trosce o bezpieczeństwo polskich dzieci – wystosujemy zapytanie do Ministerstwa środowiska i i Generalnej Dyrekcji Środowiska: Czy w Polsce są monitorowane tereny poprzemysłowe?

Przeczytaj także:

Toksyny środowiskowe bardzo niebezpieczne dla dzieci.

Uwaga na trującą szkolną wyprawkę !

Jak pozbyć się metali ciężkich z organizmu? Część I

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 − dziewięć =