Prezent pod choinkę

Ekogazeta prezent pod choinkę

 Prosto pod choinkę 😉  – darmowa książka David’a Bollier’a “The Commons. DOBRO WSPÓLNE dla każdego” udostępniona na licencji CC BY-NC-SA 3.0

Ukłony, za polskie tłumaczenie, dla Spółdzielni Socjalnej Faktoria w Zielonce.

Dlaczego warto przeczytać tą książkę ?

Niech za odpowiedź posłuża dwa cytowane niżej fragmenty 🙂

WPROWADZENIE
“Podczas lotu samolotem kobieta siedząca na fotelu obok zapytała mnie niespodziewanie: „Czym się Pan zajmuje?”.

Odpowiedziałem, że badam dobro wspólne i jestem aktywistą działającym na rzecz jego ochrony.
Zdziwiła się: „A co to takiego – dobro wspólne ?.

Nie po raz pierwszy zetknąłem się z taką reakcją, przytoczyłem więc powszechnie znane przykłady: słynny park miejski w Bostonie i średniowieczne pastwiska gromadzkie (…)
Wyczułem zainteresowanie współpasażerki, opowiadałem więc dalej o programach open source, Wikipedii, licencjach Creative Commons.
Ryzykując zagadanie sąsiadki, wyliczyłem dobra wspólne, których zazwyczaj nie dostrzegamy:

  • rozległe tereny publiczne bogate w lasy i minerały,
  • pasma radiowe i telewizyjne publicznego użytku,
  • patentowanie ludzkiego genomu.
  • sspomniałem o wspaniałych festynach organizowanych przez społeczności lokalne w moim mieście,
  • „ekonomii daru” krwiodawców,
  • o języku jako takim – dobru, które jest wspólne i używane przez wszystkich, ale którego fragmenty – litery i słowa – szybko stają się zastrzeżonymi znakami towarowymi.
  • mówiłem o łowiskach, polach uprawnych zasobach wody, którymi ponad dwa miliony ludzi na całej planecie zarządza wspólnie, zaspokajając swoje codzienne potrzeby”

 “Stąd istniejące wokół nas dobra wspólne: wodę pitną, powietrze, przestrzeń miejską, traktujemy jako oczywiste, a zarazem pozbawione wartości.

Wartość przypisujemy zazwyczaj tylko tym dobrom, które mają właściciela (…)”

“Przebadawszy i opisawszy niezliczone przypadki „grodzenia” dóbr wspólnych – kiedy to nasze wspólne bogactwo jest zawłaszczane przez korporacje i obracane w drogi towar dla nielicznych – zrozumiałem, że ignorancja dotycząca dobra wspólnego jest niebezpieczna”

Ekogazeta prezent pod choinkę

GRODZENIE ŚWIATA
“Co się dzieje, gdy rynki stają się tak potężne, że zaczynają rozbijać naturalne ekosystemy, zmieniać sposób życia ludzi, nazywać się właścicielami żywych istot?

Czasem trudno (…) zobaczć prawdziwą siłę rynków oraz skutki ich działań.

Kiedy jednak nauczymy się dostrzegać dobro wspólne i zrozumiemy jego dynamikę, jasne się staje, że prywatyzacja i utowarowienie naszych wspólnych zasobów to wielki skrywany skandal naszych czasów.

Jego toksyczne skutki widać wszędzie.
Proces ten tradycyjnie zwany jest grodzeniem dóbr wspólnych.

Polega na zawłaszczaniu cennych zasobów przez korporacje (często państwo je w tym wspiera), wyrywaniu tych zasobów z ich naturalnych kontekstów i nadawanie im wartości rynkowej.

Celem jest zmiana charakteru zasobów:

  • ze współdzielonych i współzarządzanych przez wielu na własność prywatną zarządzaną i posiadaną przez niewielu, a także traktowaną jak towar.

(…)  Pokazanie tej praktyki jednocześnie ujawnia antyspołeczne, antyśrodowiskowe skutki „wolnego rynku” i uwiarygodnia dobro wspólne jako właściwą, efektywną alternatywę.
Kilka lat temu byłem świadkiem współczesnego przykładu grodzeń, niepokojąco podobnego do średniowiecznego wzorca.
Od ponad stulecia miasteczko Camberwell w Australii używało terenów zalewowych nad rzeka Glennies Creek, jako gruntów gromadzkich.

 Mieszkańcy wypasali tam konie i bydło, ich dzieci wędkowały, pływały i jeździły konno.

W kwietniu 2005 roku, jak donosi Sydney Morning Herald,
„[…] dwoje urzędników Departamentu Gruntów przybyło do miasta, zwołało członków Camberwell Common Trust i obwieściło, że teren ten zostanie bezzwłocznie przywrócony Koronie, a następnie przekazany kopalni Ashton wydrążonej w pobliskim wzgórzu, po drugiej stronie rzeki nad wioską Upper Hunter”.

 Ten czyn był kolejnym przykładem, jak państwo używa swej władzy, aby przechwytywać dobra wspólne dla prywatnych – korporacyjnych – celów.
Sekretarz Camberwell Common Trust powiedział dziennikarzowi:

„Kiedy przedstawiciele kopalń spotykają się ze społecznooecią, zawsze mówią o tym, co zrobią kiedy dostaną zezwolenie. Nigdy jeszcze nie padło sformułowanie jeżeli dostaną“.

Zarówno rząd, jak i spółki górnicze dobrze wychodzą na grodzeniach.

Kopalnie zyskują tani dostęp do złóż i niezbyt ścisła kontrolę ekologiczną.

A rząd Australii na skutek opisywanych wydarzeń zarobił półtora miliarda dolarów w postaci opłat koncesyjnych.
Obywatele nie mają aż tak dobrze.

W Camberwell kopalnie podziurawiły wybuchami wzgórza wokół miasteczka.

Na gruntach gromadzkich – według Sydney Morning Herald – pojawiły siê szkody górnicze.

Prawie dwie trzecie mieszkańców zrezygnowało z walki ze spółkami górniczymi i wyprowadziło się.
Przypadek Camberwell jest klasycznym przykładem grodzenia wspieranego przez państwo”

Grodzenia są specyficzną formą kradzieży, która dzieje się bez przyciągania uwagi – częściowo dlatego, że uprawomocnia ją państwo.

Ale w każdym przypadku zasoby, które należą do nas wszystkich – lub do konkretnych społeczności – zostają zamienione we własność korporacyjną lub bezpañskie śmietniska.

Ziemia, woda, ludzkie ciało, przestrzeń publiczna, atmosfera ziemska padają żerem rynków.

Cokolwiek pozostaje jako odpad, jest wrzucane z powrotem w przestrzeń wspólną.

To powoduje przeniesienie zagrożeń i kosztów na obywateli i rządy.

A TERAZ ZOBACZCIE..

KSIĄŻKA DO POBRANIA – plik PDF poniżej w – “Pobierz załącznik”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

20 − 1 =