Pszczoły

a bee at work

ZALEŻNOŚĆ OD PSZCZÓŁ

Pszczoły w naszej świadomości na ogół nie zajmują istotnego miejsca, a jak już mamy jakieś wspomnienia związane z tymi owadami, to raczej niezbyt ciepłe – komu zdarzyło się przez całe życie uniknąć użądlenia?

Tymczasem to dzięki nim my i zwierzęta mamy co jeść.

 Około 80 procent roślin na ziemi istnieje się za sprawą systematycznej pracy pszczół. Problem w tym, że pszczół coraz mniej.

W 2011 roku, nałamach „Uważam Rze” (nr 33/2011) ukazał się wywiad Anny Herbich z doświadczonym bartnikiem, Leszkiem Kacprzakiem, zatytułowany „Życiodajne zapylanie”.

Nie jest to tekst krzepiący. Uświadamia ogromną zależność ekosystemu od pszczół, którym powoli zagraża wyginięcie.

Pszczoły giną masowo.

W 2006 i 2007 roku w USA nastąpiły gigantyczne straty, sięgające od 60 do 70 procent.

Było to o tyle dziwne zjawisko, że tysiące pszczół po prostu poznikało – nie został po nich żaden ślad.

Obecnie straty w USA wynoszą do 30 procent, natomiast w Europie Zachodniej i w Polsce – do 20.

Na pytanie, czym spowodowane jest masowe ginięcie pszczół, Kacprzak odpowiada:

Chorobami grzybiczymi, bakteryjnymi, wirusowymi, pasożytami.

Brakiem różnorodności przyrodniczej w środowisku naturalnym.

Pszczoły mają w tej chwili dostęp do coraz mniejszej ilości różnorodnego pokarmu. Nie wiadomo jeszcze, jak na ich przetrwanie mogą wpływać rośliny modyfikowane genetycznie”.

CCD

CCD, czyli Colony Collapse Disorder, to naukowe określenie syndromu masowego ginięcia pszczół.

Na razie nie wskazano jednoznacznej przyczyny tego zjawiska.

Zapewne na przedwczesną śmierć pszczół wpływają czynniki stresogenne, zatrucia pestycydami, wirusy wywołujące paraliż, osłabienie odporności.

Możliwe, że promieniowanie z telefonów komórkowych powoduje zaburzenia w systemie nawigacyjnym pszczół, w wyniku czego mają one problemy z dotarciem do swoich uli.

Niedawno Peter Olson zaproponował teorię, wedle której pośredni wpływ na wymieranie pszczół ma wydzielanie przez uprawy genetycznie modyfikowane (GMO) toksyny Bt Cry.

Toksyna ta uszkadza układ odpornościowy owadów, pogarsza ich pamięć oraz zdolności nawigacyjne (patrz: P. Olson, „Upadek pszczelich rojów i genetycznie modyfikowane uprawy” w „Nexus” nr 77).

Wreszcie na początku 2011 roku w brytyjskim dzienniku „The Independent” pojawił się artykuł prezentujący wyniki badań przeprowadzonych przez francuskich naukowców z Awinionu.

Wykazały one, że masowe ginięcie pszczół powoduje jeden ze składników środków owadobójczych produkowanych przez firmę Bayer CropScience.

Składnik ten nosi nazwę imidakloprid i powoduje uszkodzenia w układzie nerwowym pszczół, a w konsekwencji ich śmierć.

Problem stanowi to, że środki zawierające imidakloprid są legalne, a rolnictwo monokulturowe, wymagające stosowania dużej ilości chemii, szerzy się w Polsce w sposób coraz bardziej.

Resort rolnictwa często odmawia naukowcom dostępu do wyników badań nad toksycznością środków chemicznych wykonywanych przez koncerny, argumentując, że obowiązuje tajemnica handlowa.

Inne możliwe przyczyny wymierania pszczół?

Brakuje dla nich miejsc w środowisku naturalnym.

Kacprzak wypowiedział się na temat protestów grupy ekologów, by nie tworzyć pasiek w Puszczy Białowieskiej ze względu na ochronę jej terenów:

Mówiąc delikatnie, jest to pełna nieodpowiedzialność i brak jakiejkolwiek biologicznej wiedzy.

Jeżeli ekolodzy chcą, aby różnorodność przyrodnicza w Puszczy Białowieskiej została zachowana, muszą pozwolić, aby były tam pszczoły”.

Owady te nie są tak groźne i agresywne, jak często nam się zdaje.

Trzeba tylko wiedzieć, jak z nimi postępować. Nie należy zbliżać się do pszczół, gdy psuje się pogoda, gdy zanosi się na burzę lub deszcz.

Wtedy są one nerwowe i gromadnie zaatakują tego, kto zajrzy do ula. Gdy zaś pogoda jest ładna, pszczoły są skoncentrowane tylko na swojej pracy.

Rolnicy niechętnie wchodzą we współpracę z bartnikami.

W USA plantatorzy sami zachęcają pszczelarzy, by stawiali ule w ich polach, a następnie im za to płacą.

Obie strony są zadowolone, bo bartnik ma miód, a rolnik zapyloną plantację. W Polsce praca pszczół nie jest tak doceniana.

Bartnicy wielokrotnie spotykają się z odmową plantatorów, a czasem nawet żąda się od nich podzielenia miodem.

Dlaczego tak się dzieje i skąd ten brak wiedzy o pożytku z współpracy z pszczelarzami?

Kacprzak odpowiada:

Dzieje się tak po części dlatego, że zysk, jaki dają pszczoły, nie jest dostrzegalny natychmiast.

Pszczelarz wyjeżdża z pola z miodem, a rolnik swój zysk zobaczy dopiero przy zbiorze plonów.

Zresztą i tu nie zawsze dostrzeże rolę pszczół, gdyż nie będzie wiedział, czy ten plon został zwiększony dzięki nim, nawozom czy opryskom.

Wielu do tego stopnia nie dostrzega roli tych owadów, że potrafią w trakcie kwitnięcia plantacji miododajnej opryskać je środkiem owadobójczym.

Dochodzi do wytrucia całych pasiek”.

Problemem ginięcia pszczół zajął się Parlament Europejski.

Na jego forum dyskutowano wraz z zaproszonym ekspertem, prof. Peterem Neumannem, który przewodzi projektowi COLOSS, mającemu na celu finalne ustalenie przyczyn wymierania pszczół i sposobów zapobiegania temu zjawisku.

Na stronie internetowej europosła www.arturzasada.pl czytamy:

Wnioski z dyskusji są jasne. Trzeba podjąć konkretne i niezbędne środki zapobiegawcze. Wśród zaproponowanych działań wymieniono zharmonizowanie współpracy wszystkich zainteresowanych stron, w tym organizacji krajowych i międzynarodowych, przygotowanie lepszej oferty szkoleniowej dla pszczelarzy oraz podniesienie poziomu świadomości społecznej w zakresie roli pszczół w ekosystemie”. Ładne, okrągłe słowa, które nie odbiły się najmniejszym echem, i które są zbyt ogólne, by wywrzeć jakiekolwiek wrażenie.

Trzeba ująć rzecz dosadnie.

Całkowite wyginięcie pszczół, jeśli do niego dojdzie, oznaczać będzie kompletną katastrofę.

Ekosystem przestanie funkcjonować tak jak dotychczas, ponieważ roślinność nie będzie zapylana.

Kacprzak twierdzi, że ludzkość nie przetrwałaby bez pszczół.

„Nie mielibyśmy pokarmu. Tak samo jak my potrzebujemy roślin, żeby wytwarzać produkty żywnościowe, tak samo krowy, świnie (nasz pokarm) potrzebują trawy, żeby przeżyć.

A co by było, gdyby wypadł nam z łańcucha pokarmowego olej rzepakowy? Zastąpilibyśmy go olejem zwierzęcym. I problem zaczyna się od początku.”

Einstein miał rzec, że:

jeśli zginie ostatnia pszczoła, człowiek przeżyje jeszcze najdalej pięć lat.

W istocie mogą być to prorocze słowa.

Bez roślinności zapylanej przez pszczoły zapanuje nędza i głód.

My nie potrafimy w sztuczny sposób zapylać upraw tak wydajnie – czekałby więc nas kolosalny wzrost cen żywności. A w perspektywie zbliżającej się kolejnej fali recesji, która i tak nie wiadomo co przyniesie, zniknięcie pszczół będzie ewidentnym gwoździem do wielkiej europejskiej trumny.

Nadzieja jest w tym, że może wkrótce nastąpi radykalna zmiana w polityce rolnej.

Trzeba będzie maksymalnie zredukować stosowanie chemii i inżynierii genetycznej w uprawach i powrócić w znacznej mierze do rolnictwa tradycyjnego, ekologicznego, nieszkodliwego dla żywych organizmów. Najlepszym motywatorem jest skutecznie egzekwowana, surowa ustawa – oby więc jak najszybciej taka została uchwalona.

Dla zainteresowanych problemem.

Wacław Święcicki:  “Wpływ roślin zmodyfikowanych genetycznie na pszczoły. Wnioski naukowców i pszczelarzy

2 thoughts on “Pszczoły

  • 22 sierpnia, 2012 o 8:47 pm
    Permalink

    W niektórych częściach Chin, gdzie zabrakło pszczół powstał zawód ‘zapylacza’ – biegają z tyczkami zaopatrzonymi w pędzelki i zapylają ..dramat

    Odpowiedz
  • 22 sierpnia, 2012 o 8:58 pm
    Permalink

    Szanowni Państwo,
    Jak pszczoły i inne owady maja przezyć, kiedy zapanowała moda na ścinanie trawników i wszystkiego co się zieleni do przysłowiowego zera. Mam teraz urlop i praktycznie notorycznie słyszę warkot kosiarek. Właściwie nie ma co kosić, ale wszyscy namiętnie koszą lub ścinają krzewy. Jest lato, a ja w mieście nie widzę żadnego kwiatka….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − 12 =