O jedzeniu – kilka porad

Ecologic dinner

Obecnie rolnictwu o wiele bliżej jest do przemysłu, niż do własnych tradycji. Wytwarzanie produktów w ogromnych ilościach spowodowało drastyczny spadek ich jakości.

Jak rozpoznać, czy mamy do czynienia z naturalnym jeszcze wytworem, czy ze zmutowaną lub chemicznie „ulepszoną” odmianą?

 Oto kilka porad.

Jajka

 

Egg and spoon

Zgodnie z prawem Unii Europejskiej, jajka dystrybuowane do sklepów i marketów muszą być oznaczane. Ciąg cyfr i liter na skorupkach zawiera informacje o sposobie, w jakim hodowane są kury, od których uzyskane są jajka, o kraju pochodzenia oraz producencie: jest kod województwa, powiatu, kod zakresu działalności i kod firmy.

Pierwszą cyfrą może być 0, 1, 2 lub 3 i mówi nam ona o warunkach, w jakich producent hoduje kury. 0 oznacza chów ekologiczny, 1 – chów wolnowybiegowy, 2 – chów ściółkowy i 3 – chów klatkowy. Im niższa cyfra, tym lepsze warunki hodowli i bardziej wartościowe jajka.

Kury z chowu ekologicznego spędzają dużo czasu na wolnym powietrzu, przez cały czas mają dostęp do wolnego wybiegu, a karmione są ekologiczną paszą. W tego typu gospodarstwach nawet stężenia szkodliwych gazów (amoniaku, siarkowodoru, dwutlenku węgla) nie mogą przekraczać ułamka procenta. Kury przebywają w możliwie naturalnym środowisku i mają komfortowe warunki, zaś hodowcy nie aplikują im profilaktycznie antybiotyków ani chemicznie syntetyzowanych leków weterynaryjnych. Dzięki temu ich jajka bogate są w wartości odżywcze, np. w kwas omega-3, który ma działanie przeciwnowotworowe.

Chów wolnowybiegowy to taki, gdzie kury wprawdzie spacerują po gospodarstwie, ale na noce zamykane są w kurniku, a restrykcje nie są tak przestrzegane jak tam, gdzie rolnicy kierują się proekologicznością. Ich jajka wciąż jednak są produktami, po które warto sięgać. Kury z chowu ściółkowego przebywają cały czas w zamknięciu, ale mają zapewnione miejsce do swobodnego poruszania się. Najgorsze, uwłaczające wszelkiej godności warunki panują w chowach klatkowych. Najbardziej radykalni przeciwnicy takiego chowu nazywają go wręcz „obozem koncentracyjnym dla kur”. W istocie, chów klatkowy jest bardzo dobitnym wyrazem całkowicie instrumentalnego traktowania zwierząt. Kury setkami stłoczone są w „bateriach” klatkowych, ucinane są im dzioby i pazurki, aby nie kaleczyły się wzajemnie (jakby owo przycinanie wcale nie było okaleczaniem!), do tego faszerowane są antybiotykami i genetycznie modyfikowaną paszą. Cel jest jeden: wydajność. Zestresowane, wyniszczane chemikaliami kury znoszą w wielkich ilościach duże jajka, które pozbawione są wartości odżywczych. Trafiają one na półki sklepów i hipermarketów, gdzie stanowią zdecydowaną większość. Mimo napisów na wytłoczkach, że mamy do czynienia ze świeżymi jajkami prosto ze wsi, nie dajmy się zwieść – „trójka” to niedobry produkt, może być dla nas szkodliwy (u niektórych wywołuje reakcje alergiczne). Dlatego najlepiej omijajmy jajka z marketów szerokim łukiem, a szukajmy tych z niższą numeracją w małych sklepach, na targach lub u samych hodowców, którzy pokażą nam, w jakim chowie żyją ich kury.

Można spotkać się z opiniami twierdzącymi, że chów klatkowy jest dobry, ponieważ w mniejszym stopniu naraża kury na kontakt z pasożytami. Uważam, że w obliczu mnogości złych praktyk stosowanych w tym chowie, tego typu argumentów nie powinno się w ogóle uwzględniać.

Pomidory

 

Tomato

Przy zakupie zwracajmy uwagę na ich kolor i zapach. Naturalny, dojrzewający w słońcu pomidor gruntowy jest zawsze intensywnie czerwony, a przy szypułce czuć aromatyczny zapach.

Nie kupujmy pomidorów w okresie zimowym i wiosennym, bo wtedy sklepy zaopatrzone są w pomidory szklarniowe, nasączone chemią. Nie psują się one nawet przez kilka tygodni, a to świadczy o tym, ile w nich środków konserwujących. Można te pomidory rozpoznać dzięki różowej skórce – są jakby „blade”, ponieważ zrywane są zanim jeszcze dojrzeją, a tego mizernego, lekko czerwonego koloru nabierają, gdy są transportowane. W przeciwieństwie do tradycyjnie uzyskiwanego pomidora, ten szklarniowy pozbawiony jest likopenu, cennej substancji, która chroni przed nowotworami, zaćmą czy chorobami serca.

Dlatego zimą sięgajmy raczej po przetwory ze zdrowych, czerwonych pomidorów, niż po surowe, niezbyt smaczne i – kto wie – szkodliwe okazy.

Mleko

Eco-milk

Obecnie nie ma możliwości zakupienia w sklepie bądź markecie świeżego, surowego mleka. Musimy wybierać między mlekiem UHT, posiadającym kilkumiesięczny okres przydatności do spożycia, a mlekiem pasteryzowanym o trwałości kilkudniowej. Proces UHT polega na ogrzewaniu mleka w temperaturze 135-150 st. Celsjusza przez 2-9 sekund i natychmiastowym schłodzeniu go do około 20 st. Celsjusza. Jeszcze jakiś czas temu uważano, że taka metoda konserwacji mleka nie wpływa niekorzystnie na jego jakość, że pozwala zachować wszystkie jego wartości odżywcze. Tymczasem tak nie jest. Mleko traci swoje naturalne enzymy, a budowa białka ulega zmianie, przez co staje się ciężkie do strawienia. W dodatku smak mleka UHT w niewielkim stopniu przypomina smak mleka prosto od krowy. Niewiele lepiej ma się sprawa z mlekiem pasteryzowanym. Jest ono podgrzewane w temperaturze 72-75 st. Celsjusza przez 15-25 sekund i również traci swoje walory odżywcze. Wprawdzie w większym stopniu zachowuje smak, lecz w wyniku reakcji, jaka nawiązuje się po zapakowaniu w plastikowe butelki, traci go.

W obliczu tego warto się zorientować, czy w naszym mieście nie ma mlekomatu. To wciąż budzące zdziwienie słowo oznacza nic innego, jak automat, który wydaje świeże, surowe mleko. Wystarczy podłożyć pod lejek własną butelkę i wydać odpowiednią dyspozycję: pół litra mleka bądź litr. Cena jest wyższa niż w przypadku mleka UHT czy pasteryzowanego, za to mamy gwarancję, że kupujemy pełnowartościowy produkt.

Listę mlekomatów w Polsce znajdziemy m.in. na stronach: www.mlekomaty.org, www.eko-mleko.pl czy www.mlekomat.info .

Miód

 

Honey

To także nie jest produkt wolny od ingerencji człowieka. Zdarza się, że zimą wystawiony jest do sprzedaży miód o konsystencji lejącej, tymczasem jest wielce nieprawdopodobne, aby nie przeszedł on procesu dekrystalizacji – czyli przegrzania, przez co miód traci wartości odżywcze oraz właściwości lecznicze i bakteriobójcze. Miód rzepakowy krystalizuje się już kilka dni po miodobraniu. Najdłużej w postaci płynnej pozostaje miód akacjowy. Najlepiej jednak zachować ostrożność i wybierać miód-krupiec.

Niestety, możemy się spodziewać, że jeżeli na etykiecie miodu widnieje napis „mieszanka miodów pochodzących z państw członkowskich UE i spoza UE”, to w słoiku znajduje się domieszka taniego miodu chińskiego, który może zawierać antybiotyk podawany profilaktycznie tamtejszym pszczołom. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jakiś kraj Unii Europejskiej sprowadza miód chiński, eksportuje do innego państwa członkowskiego Unii, a tam sprzedawany jest on jako produkt pochodzący z UE. Nic dziwnego, że budzi to sprzeciw rodzimych pszczelarzy, chcących uczciwie zarobić na własnym, niemieszanym miodzie.

W tej sytuacji najbezpieczniej jest kupować miód bezpośrednio od pszczelarza lub taki, który na słoiku posiada znak Polskiego Związku Pszczelarskiego.

One thought on “O jedzeniu – kilka porad

  • 19 sierpnia, 2012 o 11:04 pm
    Permalink

    Tak, a połowa i tak nażre się byle czego ew fast foodach.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

16 − 3 =