Ofiara kłusownika

Ofiara kłusownika

Kiedy kary będą tak dotkliwe,że każdy kłusownik tysiąc razy się zastanowi… czy zastawić wnyki. Nie tolerujemy kłusowników !-  oprawców, katów, psychopatów… Niestety relacja leśników i zdjęcia poniżej potwierdzają ,że wciąż są w naszym społeczeństwie…

Dziś otrzymaliśmy taką relację lesników:

 

O tym, że w Nadleśnictwie Bartoszyce są wilki wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu, ale że jeden z nich będzie pilnie potrzebował naszej pomocy – tego zwyczajnie nie spodziewaliśmy się.

Informacja, jak zwykle przyszła z terenu i jak zwykle wywołała wielkie poruszenie – zwłaszcza, że dotarła do nas w samym środku narady gospodarczej, kiedy właśnie jechaliśmy na zajęcia terenowe.

Do nadleśniczego telefonował komendant Straży Leśnej z wiadomością, że podleśniczy leśnictwa Sokołów wraz z pracującymi przy melioracjach pracownikami znalazł martwego jelenia, a około siedemdziesięciu metrów dalej tkwiącego na wnyku młodego wilka.

Chwilowo poszły na bok zagadnienia gospodarcze – trzeba było przygotować akcję ratunkową. Zajął się tym zastępca nadleśniczego Antoni Stecki, który natychmiast powiadomił Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz Policję.

Ekipa ratunkowa spotkała się w nadleśnictwie skąd natychmiast udała się na miejsce zdarzenia.Przybyłym ratownikom ukazał się makabryczny widok. W rowie leżał martwy, już lekko nadgryziony, młody jeleń byk – ofiara nocnego polowania wilczej watahy a opodal – na okrwawionej stalowej pętli – młody basior (samiec wilka) – pewnie jeden z jego uczestników.

Próbował on uwolnić się z pułapki gryząc na przemian to stalową linkę, to pień drzewa, do którego była przytwierdzona – bezskutecznie.

Ofiara kłusownika 2

„Nosił wilk razy kilka…” teraz trzeba było go uratować dla przyrody.

Bardzo pomocne okazały się tu prawdziwie indiańskie umiejętności p. dr Maurycego Olczyka z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Bartoszycach, który za pomocą specjalnej „dmuchawki”, (jako żywo przypominającej tę południowoamerykańską) podał zwierzęciu środek usypiający.

Teraz, z zachowaniem szczególnych środków ostrożności, można było odciąć dławiącą wilka pętlę, co nie było wcale proste, gdyż kłusownik nie skąpił materiału na swoje przestępcze narzędzia. Gruba stalowa linka ustąpiła dopiero pod naciskiem dźwigniowych nożyc we wprawnych rękach p. Bogdana Omelańczuka – pracownika nadleśnictwa.

Teraz weterynarze mogli swobodnie zbadać pacjenta. Jak się szczęśliwie okazało obrażenia nie były poważne a czas przebywania na uwięzi na tyle krótki, że zdaniem lekarzy, zwierzę mogło od razu powrócić na wolność.

Mieli rację – gdy tylko ekipa oddaliła się, aby dać wilkowi odpocząć i ochłonąć po stresie – ten podniósł się i chwiejnym krokiem poszedł w kierunku pobliskiego młodnika.

W sprawie kłusownictwa dochodzenie prowadzi bartoszycka policja – miejmy nadzieję, że sprawca tego zdarzenia odpowie nie tylko w kategoriach moralnych, natomiast my wszyscy mamy satysfakcję, że tym razem udało się uratować to piękne i rzadkie na naszym terenie zwierzę.

 Praca z przyrodą czasem zaskakuje, ważnym jest, aby szybko się odnaleźć i zacząć działać – mówił już po akcji Zygmunt Pampuch, nadleśniczy Nadleśnictwa Bartoszyce.

Relacja: Wiesław Oziewicz, Nadleśnictwo Bartoszyce
Foto.: Paweł Stankiewicz, Antoni Stecki, Nadleśnictwo Bartoszyce

Tekst i zdjęcia: RDLP w Olsztynie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 + 11 =