Enzym z ananasa skuteczniejszy w walce z rakiem niż chemioterapia!

Czy to możliwe, aby wyciąg z owocu ananasa był bezpieczniejszy, a co ważniejsze skuteczniejszy w leczeniu raka niż popularne leki cytostatyczne?

Co jakiś czas pojawiają się w bazie największej na świecie bazy piśmiennictwa medycznego MEDLINE informacje o badaniach, które nie tylko potwierdzają terapeutyczne właściwości substancji naturalnych w leczeniu raka, ale wręcz wytracają oręż zwolennikom konwencjonalnej terapii.

W badaniu opublikowanym w 2007 roku w czasopiśmie Planta Medica naukowcy opisali działanie enzymu bromelainy występującego naturalnie w świeżych ananasach, którego terapeutyczne właściwości w leczeniu raka na modelu zwierzęcym przewyższały skuteczność popularnego cytostatyku fluorouracylu (
Fluorouracyl, 5-FU (łac. Fluorouracilum) – organiczny związek chemiczny z grupy zasad pirymidynowych; fluorowa pochodna uracylu. Jest cytostatykiem należącym do antymetabolitów pirymidyn i jest stosowany jako przeciwnowotworowy lek fazowo-specyficzny [faza S] w leczeniu nowotworów głowy,
szyi, przewodu pokarmowego, piersi – przypis tłum.)

Naukowcy stwierdzili, że

„działanie przeciwnowotworowe bromelainy było skuteczniejsze niż fluorouracylu, którego wskaźnik przeżycia wynosił około 263% w stosunku do grupy kontrolnej.”

Wyniki badania wywołały tak duże poruszenie w świecie nauki dlatego, że 5-FU stanowił podstawowy cytostatyk (tzw. złoty standard – przypis tłum.) w leczeniu chorób nowotworowych przez ostatnie 40 lat, chociaż posiada ograniczoną skuteczność ze względu na niską selektywność w unicestwianiu komórek rakowych – oprócz struktur guza, niszczy lub nieodwracalnie uszkadza także zdrowe komórki i tkanki.

Substancją czynną preparatu jest 5-fluorouracyl. Jest to związek organiczny, będący pod względem chemicznym pochodną uracylu, który jest naturalnym składnikiem kwasu rybonukleinowego (RNA).
Podobieństwo chemiczne powoduje, że 5-fluorouracyl zastępuje biologicznie czynny metabolit w reakcjach biochemicznych. Fluorouracyl przekształcany jest w komórce do aktywnych metabolitów, które zaburzają syntezę i stabilność kwasów nukleinowych DNA i RNA. Uniemożliwia to podziały komórkowe i prowadzi do apoptotycznej śmierci komórki. Działanie 5-fluorouracylu dotyczy szczególnie komórek szybko dzielących się, jakimi są komórki nowotworowe, ale także komórki cebulek włosowych, błony śluzowej jamy ustnej, komórki wyściełające przewód pokarmowy oraz komórki szpiku kostnego.

Na karcie charakterystyki (MSDS) dla 5-FU czytamy między innymi, że dawka, przy której 50% zwierząt, którym podawano lek w testach wynosi 115 mg / kg co stanowi równowartość 7,8 g substancji na dorosłego człowieka o masie ciała 68kg.

Warto mieć na uwadze, że już dawka 7,5 grama fluorouracylu (N.B. tyle ważą np. trzy monety jednopensowe) zabije połowę ludzi, którym się ją poda.

Z kolei karta charakterystyki bromelainy przewiduje pięćdziesięcioprocentową śmiertelność przy dawce  wysokości 10tyś. mg/kg masy ciała, co stanowi odpowiednik 0,68kg bromelainy na dorosłego o masie ciała 68kg, co oznacza bezpieczeństwo stosowania większe o trzy rzędy wielkości!

Ale jak to możliwe, żeby czynnik tak z pozoru banalny jak enzym z owocu ananasa mógł przewyższać skutecznością lek, na którym przez ostatnie 40 lat pacjenci z nowotworem opierali swoją nadzieję na wyleczenie, i na który wymieniali miliardy dolarów?

Dobrze wiadomo, że wiele naturalnych sustancji posiada zdolność tzw. selektywnej cytostatyczności, czyli indukowania programowanej śmierci
komórek nowotworowych (znanej jako apoptoza), pozostawiając zdrowe komórki i tkanki nietknięte.
Żaden z zaprobowanych przez agencję FDA leków cytostatycznych (FDA – Amerykańska Agencja ds Kontroli Żywności i Leków – przypis tłum.) nie posiada tej niezbywalnej cechy (ponieważ syntetyczne substancje chemiczne nie muszą zachowoywać się jak substancje pochodzenia naturalnego), a aktualnie obowiązujący standard w terapii raka cofa nas do średniowiecza – konwencjonalna terapia niszczy bowiem jakość życia oraz przyspiesza zgon pacjentów, którzy się jej poddali często bez świadomości zagrożeń.

Kiedy chory leczony konwencjonalną chemioterapią umiera, upatruje się w niepowodzeniu terapii winy pacjenta, którego organizm albo był oporny na chemioterapię, albo jego nowotwór był wyjątkowo złośliwy, podczas gdy w rzeczywistości to nieselektywny charakter oddziaływania konwencjonalnych cytostatyków ostatecznie doprowadził do ich śmierci.

Należy mieć świadomość, że bromelaina, podobnie jak pozostałe substancje, nigdy nie otrzymają statusu leku od FDA. Obecnie kapitał nie jest zainteresowany rozwijaniem terapii nowotworowej, której nie można opatentować, czyli spieniężyć, nawet jeżeli jest skuteczna, bezpieczna
dla zdrowia pacjentów i praktycznie każdego stać, żeby za nią zapłacić. Taka jest natura bestii.

Dopóki nie przekonamy naszego rządu do inwestowania podatków obywateli w tego typu badania, nie będzie równego dostępu do leczenia onkologicznego ani do żadnej innej terapii oferowanej przez konwencjonalny medyczny establishment.

Aby zapoznać się z dodatkowymi badaniami na temat potencjalnych właściwości leczniczych bromelainy w leczeniu przeszło 30 różnych dolegliwości, zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej (medyczne źródło typu open source) poświęconej tej substancji pod adresem

http://www.greenmedinfo.com/substance/bromelain .

tekst oryginalny:GreenMed.info

Serdecznie dziękujemy za możliwość skorzystania z materiału

dla John i Ocean Robbins ( The Food Revolution Network )

Tłumaczenie:Agnieszka (Lublin) za które serdecznie dziękujemy

Zdjęcie:Pixabay (lic CC0 )

Warto przeczytać:

Warto przeczytać!- ”Głosy rewolucji żywnościowej”

Hylandia niszczy guzy nowotworowe

Astrowaty uzdrowiciel rośnie na Mazurach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 + 8 =